Najwyższa Izba Kontroli w dniu 13 września 21 złożyła raport z kontroli w dolnośląskich samorządach. Raport dotyczy modernizacji oświetlenia w miejscach publicznych. Kontrolowane było 8 miejscowości, a wyniki kontroli są dość dyskusyjne.
NIK słusznie zauważył, że zgodnie z art. 18 prawa energetycznego do zadań własnych gminy należy modernizacja oświetlenia. Problem jest jednak w tym, że infrastruktura oświetleniowa w większości jest własnością OSD (np. Taurona lub PGE), co za tym idzie gmina nie może zarządzać nie swoim majątkiem, ani też go poprawiać. Kolejnym ważnym spostrzeżeniem jest to, że w chwili obecnej infrastruktura oświetleniowa jest przestarzała i energochłonna, stąd zaleca się jej modernizację na nowoczesne oświetlenie LED, a najlepiej rozbudowane o inteligentne systemy zarządzania światłem i rozwiązania typu SmartCity. W praktyce, gmina musi zapewnić oświetlenie w mieście, ale nie może modernizować nie swoich lamp, a więc gmina musi wystąpić z wnioskiem do OSD, aby ten szanownie wyraził zgodę na modernizację oświetlenia i nie skasował za nie miliony monet za dzierżawę. Trochę absurdalna sytuacja i dobrze by było, aby ktoś się tym na porządnie zajął.
Kolejnymi zastrzeżeniami NIK było:
- Brak aktualnych planów zaopatrzenia w energię,
- Brak powołania zespołów nadzorujących projekt,
- Niewłaściwa kwalifikacja wydatków budżetowych,
- Brak właściwych lub niepoprawnie przeprowadzone postępowania o udzielenie zamówień publicznych,
I co najważniejsze… Pozyskiwanie finansowania w formułach PPP/ESCO gdy dostępne były dotacje. I na tym zarzucie chciałem się skupić. Z punktu widzenia ustawy o finansach publicznych niegospodarnością jest nie korzystanie z dotacji gdy są dostępne. Usprawiedliwienie mogą mieć rzeczywiście małe gminy, których budżety są na tyle skromne, że czasami brakuje im środków na pokrycie wpłaty własnej. Jednak i tu jest rozwiązanie bo PPP co do zasady można łączyć z dotacją, mało tego projekty hybrydowe są preferowane i mogą zyskiwać dodatkową punktację przy ocenie wniosku. Nie są to projekty najłatwiejsze, ale ja jednak swoich klientów zachęcam do korzystania z zewnętrznego managementu do takich projektów.
A teraz w dużym skrócie jakie możliwości pozyskania dotacji mają w najbliższym czasie samorządy.
Feniks czyli Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko już jest w drodze.
25 mld euro to nowa pula na lata 2021-2027 na inwestycje przede wszystkim w energię i efektywność energetyczną. Projekt programu czeka jeszcze na akceptację z KE, trafił tam w lutym 22 i lada dzień powinien wrócić, a więc jeszcze w tym roku możemy spodziewać się pierwszych rozdań. Osie priorytetowe Feniksa:
- Wsparcie sektorów energetyka i środowisko z Funduszu Spójności,
- Wsparcie sektorów energetyka i środowisko z EFRR,
- Transport miejski,
- Wsparcie sektora transportu z EFRR,
- Zdrowie,
- Kultura,
Nieoficjalnie mogę zdradzić, że już teraz możemy powiedzieć, że w przypadku Feniksa wsparcie uzyskają projekty hybrydowe z wykorzystaniem PPP (dodatkowe punkty zyskają projekty realizowane w PPP).
Ministerstwo Funduszy i Rozwoju Regionalnego, które przygotowało projekt w oparciu o dane z GUS podkreśla, że 40% budynków wielomieszkaniowych wymaga termomodernizacji, a aż dla 75% nie planuje się żadnych działań poprawiających efektywność energetyczną. Za to wskaźnik ubóstwa energetycznego (LIHC) gospodarstw domowych to aż 9,3% czyli ok 3,6 mln mieszkańców, a wskaźnik ten będzie miał tendencję wzrostową szczególnie biorąc pod uwagę załamanie łańcuchów dostaw i wysoki wskaźnik inflacji przez wojnę w Ukrainie.
W ramach programu będzie można realizować projekty polegające na:
- Termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej (OUP) połączonej z OZE,
- Budowie mikroinstalacji OZE,
- Kogenerecji i trigeneracji,
- Biogazowni,
- Magazynowaniu energii w technologii wodorowej lub kinetycznej,
- Budowie stacji uzdatniania wody,
- Budowie oczyszczalni ścieków,
Należy zwrócić uwagę, że termomodernizacja realizowana w PPP rozliczana w formule ESCO spłaca się bardzo długo, czasami może wynieść nawet 25 lat, stąd konieczność uzupełnienia luki finansowej za pomocą dotacji jest niezbędna i konieczna.
Program LIFE – nabory już trwają.
To kolejny program Ministerstwa Środowiska i Klimatu, a jego operatorem jest NFOŚiGW. Pula przeznaczona na lata 21-27 jest znacznie skromniejsza w porównaniu z Feniksem, ale w swoich priorytetach również zakłada przejście na czystą energię, poziom alokacji wynosi ok 5,4 mld euro. Można liczyć na dofinansowanie rzędu 60%, w formie: dotacji, subwencji lub preferencyjnych pożyczek.
Program Inwestycji Strategicznych Polski Ład.
Bardzo nietypowym źródłem finansowania efektywności energetycznej jest rządowy program Polski Ład. Program co prawda zakończył nabór wniosków, ale już się mówi o kolejnych edycjach. Co jest nietypowe? Program jest bardzo łatwy, nie wymaga studium wykonalności, ani audytów energetycznych. Co bardziej ciekawe, gminy które poprawnie złożyły wniosek, z reguły otrzymują dotację i to nie małe bo nawet 90% kosztów kwalifikowanych. Osobiście znam tylko kilka gmin, które nie otrzymały finansowania, ale to tylko z tego powodu, że źle wykonali obliczenia lub „przestrzelili się” z kwotą, o którą wnioskowali.
Program jak wspomniałem jest dość prosty, ale zastanawiam się ciągle czy też takie łatwe będzie rozliczenie projektu.
Program PŁ jak i Feniks i LIFE wspiera projekty realizowane w PPP rozliczane w ESCO.
Łyżka dziegciu na koniec.
Jak widać finansowanie dla samorządów jest, choć nie uwzględniłem wszystkich możliwości np. REACT. Zgodnie z raportem z kontroli NIK samorządy w pierwszej kolejności powinny szukać finansowania w dotacjach, później w alternatywnych źródłach finansowania. Co nie znaczy, że powinny odwlekać realizację inwestycji, bo i tak z niektórych dotacji można pozyskać finansowanie na projekty już po realizacji lub w trakcie realizacji.
Samorządowcy to często tacy ludzie, co mają wizję, najlepiej ogromne wizje wielkich projektów, o których będzie pisać prasa i transmitować telewizja. Realia są jednak trochę bardziej skomplikowane. Pierwszą przeszkodą jest całkowity brak wolnych mocy przyłączeniowych. Mówiąc w bardzo telegraficznym skrócie – każda jednostka wytwarzająca energię zwiększa napięcie w sieci energetycznej, a sieci mają ograniczone możliwości, brak kontroli nad tym może spowodować przepięcie sieci i całkowite jej wyłączenie. Dlatego operatorzy sieci dystrybucyjnych nie podłączają nowych instalacji – dawno ich nie modernizowali, ani też nie za bardzo rozbudowywali nowe. Co za tym idzie, w pierwszej kolejności trzeba się skupić na rozbudowie OSD niż na innych kwestiach.
Znam gminy gdzie burmistrzowie marzą o wielkich instalacjach OZE i są uparci, że to zrobią. Nie zrobią, to jest jedyny moment gdy sam im mówię „to się nie da” chociaż to ostatnie zdanie, które jestem w stanie powiedzieć.
Pod kątem legalności gmina nie może czerpać korzyści ze sprzedaży energii, może jednak spółkę celową (SPV), która może odpowiadać za sprzedaż i dystrybucję, ale… i tak musi mieć koncesję, „pokolorować” energię, zrobić gwarancje pochodzenia itd., a umówmy się, w małych gminach nie mają środków na takie rzeczy, ani nie mają ludzi, którzy znają i rozumieją rynek energii i TGE.
Nadzieja pozostaje więc tylko w mikroinstalacjach. Fotowoltaika na dachu wygląda paskudnie, ale to jedyna opcja, to jedyne praktyczne wyjście. Dachy, dachy i tylko dachy, a jak dachy się skończą to wtedy możemy myśleć o większych instalacjach.